wtorek, 5 lipca 2016

Będzie o kawie

Dziś będzie o kawie.
Kawa potrafi wzbudzić zazdrość.
A może to nie kawa ją wzbudza...

Może to po prostu ja stałam się zagrożeniem dla niektórych kobiet...

Nocą dostaję anonimowe maile... a w nich ostrzeżenia przed znajomością z pewnym mężczyzną... kawę wypiliśmy razem. O zdjęciach rozmawialiśmy. O ja nieostrożna, zanim zaproponowałam spotkanie na kawę by omówić naszą sesję zdjęciową, powinnam spytać czy żona pozwala na picie kawy z innymi kobietami. Niewinna kawa wzbudza czyjeś emocje od miesiąca. Ktoś się o mnie martwi bym nie stała się ofiarą podrywacza.... O masz Ci los. A może to męża trzeba chronić przede mną a nie odwrotnie? Ha?

Kawa...

Zaproszenie na kawę od pewnej kobiety by porozmawiać o jej facecie... też było dla mnie zaskoczeniem. Woląc dmuchać na zimne, odmówiłam spotkania. Choć pewnie byłoby ciekawie... inspirująco i wyzwalająco... to podziękowałam.

Kawa...

Dziś mam spotkanie na kawie... z mężczyzną... zapomniałam zapytać o to czy jest z kimś w związku i czy ten ktoś pozwala spotykać mu się na kawie z innymi kobietami. Były już maile, smsmy... kto wie, czy nie będę nachodzona teraz osobiście... tfu, tfu... oby nie.


Gdybym wiedziała, że po rozwodzie moje życie stanie się takie ... inspirujące... nie zastanawiałabym się nad tym tyle... po prostu szła bym w to jak w dym. Do tej pory moje picie kawy na spotkaniach biznesowych i towarzyskich nie budziło w nikim tyle emocji.

Czy mężczyźni fotografowie, którzy omawiają szczegóły sesji przed sesją, przy kawie, są podejrzewani o romans ze swoimi klientkami?

Kiedyś ktoś spytał mnie, dlaczego nie fotografuję mężczyzn. Nie zgłaszali się do mnie na sesje... po prostu... a może ich kobiety bały się o ich "bezbronność".

Moje życie po rozwodzie staje się coraz ciekawsze :)


zdjęcie: twitter.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza