wtorek, 24 kwietnia 2018

Badźcie dobrzy dla Waszych fotografów

Czym jest fotografowanie.... to utrwalanie chwili na zdjęciach, utrwalanie emocji, utrwalanie uśmiechu. Profesjonalna sesja zdjęciowa to proces:
- to odebranie wiadomości/telefonu
- to przedstawienie swojej oferty
- to ustalenie terminu, ustalenie miejsca, godziny oraz ustalenie stylizacji, w jakiej ma się odbyć sesja
- to doradzenie, jak warto się ubrać, co ze sobą zabrać, o której godzinie lepiej się spotkać i dlaczego lepiej w tu niż tam, i jaki efekt końcowy dzięki temu się osiągnie
- to kilka dni przed sesją wymyślanie koncepcji i jej dogrywanie
- to naładowanie baterii i naszykowanie sprzętu
- to w dniu sesji, wykonanie zdjęć i zrobienie wszystkiego, by na zdjęciach osoby które są fotografowane wyszły naturalnie, lekko, świeżo... by nie było spięcia a była swoboda i radość, bo po sesji mają pozostać też miłe wspomnienia fajnej zabawy
- to powrót przed komputer, zgrywanie zdjęć i ich zabezpieczanie by się im nic nie stało czyli robienie kopii zapasowych
- to szukanie najlepszego rodzaju obróbki, by całość pięknie współgrała, by kolory były takie jak sobie to w głowie poukładaliśmy w momencie naciskania spustu migawki a może jeszcze wcześniej...
- to wysłanie zdjęć do wywołania, nagrywanie plików na nośniki, umieszczanie zdjęć w galerii dla klienta
- to wreszcie pakowanie i oddanie zdjęć klientowi...

To wszystko trwa, to wszystko kosztuje pracę, czas, wysiłek i zaangażowanie...

To tak naprawdę kilkanaście godzin pracy, koncepcyjnej i fizycznej.

Pewnych elementów tej pracy nie da się przyspieszyć.

Pewnych kosztów nie da się ominąć.

I kiedy Twoi klienci są zadowoleni ze zdjęć, polecają Twoją pracę dalej w świat... wracają oni i ich znajomi.

Kiedy zaczyna się więc proces sesji zdjęciowej?

W momencie kiedy ktoś zobaczy Twoje zdjęcia... zdjęcia które wykonałeś. Chwalą się nimi Twoi klienci, chwalą się na spotkaniach rodzinnych, ale też chwalą pozwalając Ci je opublikować w sieci, na Twojej stronie internetowej, na Twoim instagramie i FB, chwalą się nimi pękając z dumy że tak ładnie się prezentują, że tak dobrze wybrali fotografa...

I tu zaczyna się proces

I dzięki wyrażeniu zgody na publikację Wasz fotograf, którego wybraliście na swojego fotografa, bo ktoś kiedyś opublikował zdjęcia które zostały przez niego zrobione, zrobił Wam również piękne zdjęcia.

Pozwalajcie publikować/pokazywać pracę Waszym fotografom, bo tylko dzięki temu oni nadal mogą pracować, zdobywać nowych klientów, rozwijać się... płacić podatki i takie tam :)

Post powstał po dzisiejszym przemyśleniu i odmowie opublikowania zdjęć sesji dziecięcej... a to naprawdę fajnej zdjęcia były.
Wierzę, jednak że nie zawsze trzeba się wszystkiego bać a świat jest pełen dobra i ludzi dobrych, a nie czyhających na rogu oprychów w czarnej wołdze.



piątek, 23 marca 2018

Opinie

Lubię czytać opinie, które przysyłacie do mnie po skończonej sesji.
Lubię czytać, bo to dodaje wiary i pewności, że to co robię ma sens, że to co robię podnosi na duchu, że to co robię daje Wam siłę.
To taka wartość dodana dla mnie, do wykonanej pracy.
Oczywiście jak widzę, że z zaproponowanych przeze mnie zdjęć, wybieracie więcej niż początkowo zamierzaliście, to też jest informacja że zdjęcia się podobały. Przeczytanie jednak kilku słów o Waszych odczuciach, przeżyciach, towarzyszących emocjach, to dla mnie jak jedzenie portugalskiej babeczki z budyniem.... rozkosz dla podniebienia, ta babeczka... rozkosz dla serca i duszy te opinie.

Zostawiam tu, ostatnią opinię, którą otrzymałam na maila. Dzielę się nią z Wami. Ale mam też takie specjalne miejsce na swojej stronie www: REFERENCJE i w tym miejscu, też opinię zostawię.

Jeśli chcielibyście napisać do mnie kilka słów ... piszcie, to dla mnie ogromne Święto.
Dziękuję.

"Podczas indywidualnej sesji biznesowej Asia potrafi stworzyć atmosferę pełną wzajemnego zaufania, dzięki czemu łatwiej jest się rozluźnić przed obiektywem. Doskonale sprawdza się także jako fotograf podczas obsługi eventów, ponieważ ma świetne oko do detali. Potrafi uchwycić atmosferę fotografowanych wydarzeń, co sprawia, że zdjęcia są żywe i pozwalają przeżywać na nowo, raz jeszcze to, co już się wydarzyło. Asia jest profesjonalistką w pełnym tego słowa znaczeniu. A przy tym pozostaje osobą otwartą i niezwykle ciepłą. Rozumie oczekiwania klienta i potrafi wyjść im naprzeciw. Nie wyobrażam sobie innego fotografa, obsługującego organizowane przeze mnie wydarzenia."


piątek, 16 marca 2018

Miłość i Zaufanie

Budowanie związku po 40stke to droga przez mękę.

Kiedy masz 20 lat i Twój chłopak ma 20 lat, świat wydaje się być Wasz. Bierzecie ślub. Wyprowadzacie się z domu. Zaczynacie swoją pierwszą pracę. Zaciągacie kredyt na pierwsze małe mieszkanie. I macie marzenia gdzie postawicie kanapę i co podacie na pierwszą proszoną kolację. A na balkonie w doniczkach zawisną kwiatki... tylko nie pelargonie, bo są takie zwykłe. A Wy chcecie niezwykłości, bo przecież sami macie taką niezwykłą miłość... niezwykłą historię... taką Waszą. I to wasze mieszkanko też ma być niezwykłe... to wyburzymy tę ścianę, a ten drugi pokój będzie kiedyś pokojem naszego dziecka...

A potem...

Czytasz smsy.... nie wierzysz własnym oczom.... świat już nie jest różowy, wiruje i robi się nagle ciemno... ciemno przed oczami ... co teraz? Nic co do tej pory było nie istnieje....

I próbujesz się pozbierać, ale przed sobą widzisz ciemność.... czarną dziurę... odchłań która Cię wciąga i nie możesz się z niej wydostać... i łzy, dlaczego te cholerne łzy wciąż płyną po policzkach... ile można mieć łez. I ten żołądek ściśnięty aż mdli.

"Kocham Was obie".... o fuck.... naprawdę?

Odbieram telefon... nieznany numer... "zostaw go, zostaw mojego faceta, on tak cierpi przez Ciebie, jest jak zbity pies".... o fuck... ja chyba śnię.

Zostawiłam. Nie walczyłam. Chce niech idzie. Ja pójdę w inną stronę. I poszłam budować swoją historię. Zaczęłam wszystko od nowa.

Kiedy mamy po 20 lat, zaczynamy wszystko z czystą kartką, bez historii, bierzemy kilka książek, trochę ciuchów i wyprowadzamy się od rodziców by zacząć własne dorosłe życie. Z nadzieją i optymizmem patrzymy w przyszłość. Mamy u boku chłopaka. Mamy pracę. Mamy plany. I czystą kartkę. Wszystko wydaje się takie proste....

Kiedy mamy po 40 lat, mamy bagaż doświadczeń... mamy dzieci z pierwszego albo z drugiego małżeństwa. Mamy zobowiązania z przeszłości. Mamy ex męża z którym ze względu na dzieci trzeba się dogadywać a On ma byłą żonę, z którą też stara się jakoś układać by nie nastawiała dzieci przeciwko.... I mamy doświadczenia, jesteśmy podejrzliwe i nieufne, chciałybyśmy by facet był oparciem... by odbierał telefon gdy do niego dzwonimy tylko po to by powiedzieć, że jest nam dziś gorzej... by znalazł dla nas czas, kiedy same tego czasu nie mamy za wiele...
Chciałybyśmy móc zaufać....
Ale mamy swoją historię i doświadczenie.... i to przeszkadza w budowaniu zaufania...
Ale czy dla się zaufać w 100% drugiemu człowiekowi...
Ale czy warto ufać by potem stwierdzić "o k...a, znowu to samo... znowu dowiaduję się, że ufać mogę tylko sobie"...

Wczoraj nie doszło do podpisania umowy na fotografowanie ślubu... byłyśmy umówione na telefon... wczoraj okazało się że ślubu nie będzie... bo jakiś facet bo jakaś kobieta bo ktoś trzeci... bo ktoś zaufał i ktoś nadszarpnął zaufania... bo można by powiedzieć "dobrze, że przed ślubem" ... gówno prawda, wcale niedobrze, bo nie ma znaczenia czy przed czy po... niedobrze, bo aby znów komuś zaufać trzeba wiele czasu i wiele cierpliwości i wiele dobrej woli... i nie ważne czy przed czy po ślubie, tylko formalności by się rozstać po ślubie są bardziej skomplikowane... ale boli tak samo i tak samo wiele emocjonalnie kosztuje...

Dużo siły... tego sobie i Wam życzę... przy piątku, z nadzieją na mimo wszystko ładny weekend.







wtorek, 27 lutego 2018

Sesje kobiece



To moja ukochana część fotografii..
Dlaczego?
Może dlatego, że sama jestem kobietą?
Może dlatego, że wiem że każda kobieta powinna choć raz w życiu zrobić sobie sesję zdjęciową.
Może dlatego, że wiem ile taka sesja wnosi do naszego życia, ile zmienia, jak bardzo zmienia postrzeganie nas przez nas same.

Kiedy otrzymuję wiadomość:

Mam na imię (.... imię zachowam dla siebie...). Moje życie to pasmo kłód rzucanych pod nogi, które staram się z całych sił przerabiać na stopnie do schodów, które mają mnie zaprowadzić wyżej. Często tych sił brakuje, ostatnio jeszcze częściej. Każda kłoda sygnowana była sesją zdjęciową, po której wszystko się rozpadło w pył... Jakby aparat zamrażał w moimi życiu szczęśliwe chwile.
W telegraficznym skrócie...
W 2003 roku wyszłam za mąż. W 2007 roku urodził się synek. W 2008 namówiłam męża byśmy zafundowali sobie rodzinną sesję zdjęciową. W 2009 roku mąż wyrzucił nas z domu... W zastępstwie przypełzła pierwsza choroba autoimmunologiczna... W 2012 roku poznałam kogoś wyjątkowego, pokochałam go ja i mój synek. W 2014 spontanicznie zgodziliśmy się na wspólną sesję w Łazienkach. Pół roku później zostawił nas a o swojej decyzji poinformował mnie mailem... Żeby tradycji stała się zadość lekarze wykryli kolejną chorobę autoimmunologiczną... 1,5 roku temu mój były mąż założył synowi dwie sprawy w sądzie o anulowanie alimentów i naprzemienne kontakty. Efekt stresu towarzyszącego mi od 18 miesięcy: zmiana w lewej piersi... Na tą okoliczność sesji nie było 😉.
Teraz myślę, że tamte sesje były moim zaklinaniem rzeczywistości, by uśmiechnięte dni trwały, zaklęte na papierze, by oszukiwały dobijające się fakty, że jest źle. Dziś nie mam już środków na taką sesję, nie mam też potrzeby zatrzymywania szczęścia w kadrze, sił brakuje ... Ale czytając Pani propozycję pomyślałam, że może to właśnie dla mnie ją Pani przygotowała, by odczarować moje spojrzenie na zdjęcia, że chwile na nich uwiecznione mogą być początkiem czegoś szczęśliwego a nie końcem.
"


Taką wiadomość otrzymałam, kiedy poprosiłam o Wasze historie rok temu...

Takich historii, mniej lub bardziej bolesnych, otrzymuję od Was bardzo wiele...

Takich historii słucham podczas sesji...

A później? Później jest taka wiadomość: 

"Od sesji dużo się u mnie dzieje pozytywnych rzeczy. To był kolejny kamień milowy. Może dlatego, że sama sobie tak powiedziałam...
... dzięki Tobie wymazałam z umysłu kreowany przez mnie swój obraz a z uporem wgrywam Twój.
To działa i dziękuję Ci za to.
....  pomyśl ile osób chciałoby Cię za to co robisz i za to, że jesteś przytulić.
Utulam Cie z całej mocy jesteś moją wróżką zębuszką i zawsze będziesz miała stałe miejsce w moim sercu"




Dziękuję
Dziękuję że jesteście

sobota, 10 lutego 2018

Wiatr w skrzydłach

Styczeń 2018

Przebiegł właściwie nie wiadomo kiedy. Były ferie, był wyjazd do Portugalii trochę zawodowo trochę odpoczynkowo... był czas na podsumowania, przemyślenia, nowe cele i zamierzenia.
Nie lubię noworocznych postanowień, Sylwester nic nie znaczy. Nie przepadam za krótkimi dniami i skrobaniem szyb. Wszystko to sprawia, że gubię gdzieś swoje różowe okulary i trudno jest mi się wygrzebać spod koca.

Styczeń to też czas odpoczynku, zregenerowania się po trudnym końcu roku, to czas na nowe cele...

Macie nowe cele na nowy rok?

Nie postanawiam schudnąć, bo kocham siebie taką jaka jestem...

Nie postanawiam znaleźć sobie faceta, bo przecież ten który ze mną jest od pół roku, jest taki jak powinien być...

Nie postanawiam napisać książki, mieć więcej cierpliwości dla dzieci, częściej wycierać kurze, wyciągać pranie z pralki zaraz po tym jak się wypierze...

Nie postanawiam, że od tego roku pokocham wreszcie gotowanie, będę czytała więcej książek, zobaczę w kinie najnowsze filmowe hity...

Nie...

Jeśli się uda to dobrze, jeśli się nie uda to ... też dobrze.

Ale mam nowe cele... cele do których będę dążyć, kroczek po kroczku... są to cele i zawodowe i osobiste... a wizja tych celów sprawia, że mam dreszczyk emocji na plecach... i gęsią skórkę na przedramionach..

I będziecie to widzieli... będzie się mnóstwo działo.. śledźcie mój profil na fejsie i na insta... to będzie TEN rok, kolejny rok, kiedy wezmę się z życiem za bary i pójdę po swoje... po swoje cele!

Kobiety, te które były u mnie już na sesji zdjęciowej, te które się przymierzają, te które chcą a się boją... patrzcie uważnie, bo mam na Was tyle pomysłów i tyle niespodzianek... że aż mnie nosi by wszystko Wam zdradzić... ale nie mogę, gryzę się w język i nie mogę.

I chciałam jeszcze podziękować Monice, za zorganizowanie konferencji na której byłam w piątek... to był ten wiatr, który wypełnił moje skrzydła! Tego właśnie mi było trzeba!


A to portugalskie słońce na oceanem... przyjechało razem ze mną w sercu, dając nową energię do działania.

czwartek, 28 grudnia 2017

Rodzinnie

Idzie styczeń... to jedyny miesiąc w roku, kiedy czuję że pracy jest mniej a ja mogłabym się wyrwać na wakacje bez oddechu nieobrobionych zdjęć na plecach. Nie wiem, czy wszyscy fotografowie tak mają, ale ja mam tak od kilku lat... więc jest myśl o urlopie i resecie i odpoczynku.

Ostatnie dni grudnia to w tym roku czas z moimi dziećmi. Wczoraj wykonałam ostatnią w tym roku sesję zdjęciową i cieszę się czasem wolnym. Oczywiście nocami nadal obrabiam to co nie zostało obrobione, ale w dzień jestem tylko mamą... choć mamą fotografką, bo na spacer dziś zabrałam aparat.

Zabrałam mój stary aparat, którym w tej chwili głównie robi zdjęcia Iwo. Wczoraj na warszawskiej starówce fotografował świąteczne stragany. 


i jestem z niego bardzo dumna.... oczywiście podpowiadam, pokazuję co zmienić, jak inaczej spojrzeć, jak szukać... ale to on się cieszy tym co mu wychodzi i wkurza jak nie wychodzi.

I mam ten stary D300s nastawiony na M ale z zapisem jpgów, bo przecież on się dopiero uczy i nie potrzebuje do tego zapisów w rawach... i wzięłam go dziś na spacer do lasu... i zapomniałam że nie ma zapisu w rawach... i powstały fajne zdjęcia moich dzieci.... takie trochę gorsze jakościowo, bo jednak to inna generacja sprzętu niż ten który używam na codzień do robienia sesji klientom... ale ostatnio przeglądałam zdjęcia kiedy moje dzieci miały rok, dwa, trzy... i 5.... i postanowiłam im robić więcej zdjęć codziennie, bo to była niesamowita pamiątka z codzienności... i pal sześć że jpgi i pal sześć że na gorszej matrycy zrobione... są i cieszą.

Fotografujcie codzienność. Koniecznie.... To jak myją zęby, to jak jedzą gofry, to jak malują, lepią, składają... to jak płaczą i się śmieją... fotografia to niesamowita pamiątka. Ja mam postanowienie i bardzo zachęcam Was do fotografowania codzienności. To jest niezwykłe i bardzo wzruszające.

 








i jeszcze takie...
bo jak Gwiazda to Gwiazda nawet jeśli Gwiazdka już za nami :)



sobota, 23 grudnia 2017

Świąteczne Życzenia

Święta to niezwykły czas, czas kiedy zatrzymujemy się na chwilę by cieszyć się zapachami z dzieciństwa... by cieszyć się uśmiechem mamy, kolorami choinki, dźwiękami kolęd... Uśmiechamy się do siebie, składamy życzenia, jest w nas dużo więcej życzliwości i ciepła...

Kiedyś, kiedy wchodziłam w dorosłe życie, marzyłam by moje święta były jak te w reklamach... Coca Coli albo Kawy Jackobs... Taaaaaak... no cóż, życie życiem a reklama to jednak tylko filmik. Nie udało się i nigdy nie uda. Ale myślałam nad tym, czy mi z tym źle? I chyba nie...

Wigilia... dla nie w tym roku nie będzie miała większego znaczenia... bo przy moim wigilijnym stole nie zasiądą ze mną moje dzieciaczki.... ale myślałam o tym ostatnio i jest to po prostu coś, z czym muszę się zmierzyć, ja i pewnie sporo ojców i matek, którzy wspólną decyzją postanowili rozdzielić swoją życiową drogę. Moje dzieci w tym roku spędzą wigilię z tatą, a moje święta w tym roku rozpoczną się o jeden dzień później :)

Ale czy przez to moje święta będą smutniejsze? Nie, one będą inne... Ale też jest choinka z lampkami, też są pod nią prezenty, też w piekarniku piecze się makowiec a na stole leży stroik z palącą się świecą. W tle lecą kolędy a ja z uśmiechem na twarzy, czekam na osobiste życzenia od Kogoś, kto wpadnie tylko na chwilę by mi te życzenia złożyć... bo też jedzie dziś do swoich dzieci...

W te Święta, życzę Wam wszystkim spokoju, uśmiechniętej duszy, szczerości, radości, wyciszenia... pamiętajcie, to jak spędzimy ten czas zależy tylko od nas.... niech nikt i nic nie nie zepsuje Wam Waszych Świąt.

Mój dom dziś pachnie zapachem bo zaszalałam i kupiłam sobie na święta dużo zapachu...

Dobrych Świąt dla Was!

 Na chwilę się zatrzymajcie



link do sklepu ze świeczuszkami