sobota, 2 listopada 2019

Makijaż

Wczoraj Kamila spytała - dlaczego Twoim zdaniem moje makijaże są dobre, czym się wyróżniają?
Myślałam co napisać...

Makijaż do sesji jest ważny, do sesji kobiecej, buduarowej wyjątkowo ważny...
I wyjątkowo ważne jest, by makijaż był widoczny, ale był uzupełnieniem kobiecej urody a nie maską.
Kiedy wykonuję zdjęcia w bieliźnie, delikatnej scenerii łóżkowej, w subtelnych koronkach, delikatnych szlafroczkach, miękkich sweterkach zdjęcia mają być właśnie takie - subtelne, delikatne, miękkie. Makijaż jako uzupełnienie powinien być miękki, subtelny, delikatny... i takie właśnie są makijaże Kamili. Idealnie podkreślają urodę ale nie grają pierwszych skrzypiec. Idealnie zakrywają mankamenty skóry, pięknie podkreślają tęczówkę oka, idealnie modelują owal twarzy nie sprawiając wrażenia ciężkich szarofioletowych plam.

Moda na mocny makijaż, mocne modelowanie, błysk, kontur, podkreślanie ust... myślę, że można się w nich świetnie czuć, świetnie prezentować na impresie Sylwestrowej... ale nie na buduarowej sesji w moim wykonaniu. Może być to świetny makijaż na sesji z mocnym światłem studyjnym... może... jeśli Kamila czasami chce użyć błysku, robi to na tyle dyskretnie bym nie musiała potem się wkurzać że mam na twarzy szare plamy, fioletowe kości policzkowe...

Dla mnie atutem makijażu w wykonaniu Kamili to podkreślanie urody a nie tworzenie maski... i dobieranie jego kolorystyki do urody, do koloru oczu... to jak pięknie potrafi wydobyć kolor oczu używając odpowiednich cieni... zachwyca mnie za każdym razem.

Ostatni tekst, który do mnie dotarł w jednej z rozmów:
 "z mojego doświadczenia wynika, że makijaż należy dobrać do ubrań, w których będę na sesji"
...
a z mojego doświadczenia wynika, że makijaż należy dobierać do urody osoby malowanej.

Dlatego Kamila maluje do moich sesji (tak jak wcześniej malowała Emilka i Ekaterina), bo potrafi to zrobić tak, że zapiera dech w piersiach... bo jest tak pięknie wydobyte to co w kobiecej buzi najpiękniejsze.






czwartek, 6 czerwca 2019

Wasze historie

Dziś był niezwykły dzień... dzień pełen niezwykłych historii... czasami myślę sobie, że moja praca nie polega tylko na fotografowaniu... polega na słuchaniu, zrozumieniu, wsparciu... czasami słucham i mam łzy w oczach, czasami na policzkach.... czasami historia zostaje ze mną na krócej czasami na dłużej... te zdjęcia które powstają na sesji, to nie tylko zdjęcia to także uwolnienie Was od tego co boli, co gdzieś tkwi jak zadra... wyrzucacie z siebie, a ja jestem, słucham, słucham i robię zdjęcia... i słucham,,,

Dziś usłyszałam historię pięknej dziewczyny oszukiwanej przez faceta, który prowadził podwójne życie... a może potrójne... przepięknej i mądrej dziewczyny, która była tą trzecią... bo była narzeczona i była ona, która o narzeczonej nie wiedziała... a potem nie wiedziała, że nie była tylko ona i nie tylko narzeczona.... 

Wróciłam do domu, pomyślałam że skoszę trawnik bo zbierało się na burzę... w głowie cały czas miałam historię z porannej sesji... potrzebowałam pobyć sama ze sobą i trawnikiem ...

Zanim podłączyłam kosiarkę do zasilania, odczytałam wiadomość, która wpadła do mojej skrzynki chwilę wcześniej... kilka zdań, kilkanaście zdań... od dziewczyny, która była tą trzecią, i która dowiedziała się o tym przeglądając moje zdjęcia ... Zdjęcia, które zmieniły jej życie... Dwie bliźniacze historie tego samego dnia... aż niesamowite.

Tak to się dzieje, że nie jestem tylko Waszym fotografem... ale jestem osobą,  której zostawiacie kawałek siebie...zostawiacie mi kawałek Waszej historii  i bardzo Wam dziękuję że jesteście ... Dziękuję, za każdą łzę, uśmiech, za każdą przegadaną godzinę, za emocje... Mam głęboką nadzieję, że pomagam Wam słuchając.... i że te zdjęcia to nie tylko pusta fotografia, ale terapia która pomaga Wam spojrzeć na siebie łaskawiej i załatać te dziury w duszy, które powstają kiedy ktoś Was skrzywdzi.... 

Dziękuję za Was



piątek, 22 marca 2019

Mieć studio czy nie mieć studia

Jak co roku dzień moich urodzin to jakiś przełom.... 28 lutego, odeszłam z pracy w korporacji, 28 lutego złożyłam pozew rozwodowy... 28 lutego mój dom przestał być moim studiem... 28 luty to dla mnie wyjątkowy dzień, bo dla mnie nowy rok nie zaczyna się 1 stycznia, dla mnie nowy rok zaczyna się 28 lutego... kończy się stary i zaczyna nowy...

W tym roku 28 luty przyniósł mi nowe miejsce do fotografowania. Dziś jeśli umawiacie się do mnie na zdjęcia, podaję nowy adres.... już nie biegam z odkurzaczem w ostatniej chwili, nie składam rozstawionego prania na suszarce, nie zbieram w pośpiechu porozkładanych wszędzie rzeczy dzieciaków.... i nie zamykam psa w łazience.... Teraz robię makijaż, ubieram się całkiem do ludzi i wychodzę do pracy... po drodze kupuję coś w sklepie na drugie śniadanie, wpadam wysłać paczki in postem, po drodze dzwonię w kilka miejsc ... i jadę do mojego studia...

To niezwykłe miejsce... tworzymy je wspólnie... mamy miejsce, gdzie na piętrze można zrobić rzęsy u Ani, paznokcie u Sylwii, gdzie pięknie do sesji umaluje i uczesze Kama... miejsce gdzie króluje śmiech, zapach kawy, płomień zapalonych świec i widok świeżych kwiatów w wazonach...
Odnalazłam tu swoje królestwo.... to tu teraz powstają moje najukochańsze sesje kobiece.... to tu teraz słucham Waszych historii, to tu rozumiem, szanuję i daję Wam pełną uwagę... i zamykam Wasze piękno w kadrach... Powierzchnia Robocza, moje studio to jej część...

Warto marzyć.. warto marzenia realizować... warto iść zaplanowaną drogą, do przodu, z radością i uśmiechem... i dziękuję mojemu ex mężowi, za to że kiedyś, kiedy będąc na wychowawczym zamarzyłam o lustrzance, po prostu mi ją kupił. Być może gdyby nie ta jedna mała rzecz, nigdy nie odkryłabym tego co mam w duszy... i nigdy nie usłyszałabym od nikogo - zdjęcia które mi zrobiłaś, zmieniły całkowicie moje życie.



czwartek, 21 lutego 2019

Zgoda i brak zgody

Zawsze pytam o zgodę, nie zawsze ją otrzymuję.
Szanuję bardzo kiedy nie otrzymam zgody. Nie pytam o powody, choć czasem sami mi o nich piszecie. Każdy z nas jest inny, każdym kieruje coś innego.

Dlaczego dla mnie ważne jest móc pokazać to co robię?
Może dlatego, że jestem dumna z każdego zdjęcia które wychodzi z mojego warsztatu :)
Może dlatego, że uważam że warto je pokazać, by inne kobiety zobaczyły że one też mogą pięknie wyglądać na zdjęciach.
Może dlatego, że ta sukienka tak pięknie zagrała z kolorem oczu, że zapiera dech w piersiach.
Może dlatego, że pokazując mogę dalej robić to co robię. Jeśli przestanę publikować zdjęcia, okaże się że przestanę mieć klientów bo nie będzie mnie widać w sieci... no tak to teraz zbudowany jest ten świat - nie ma mnie na instagramie, na fejsbuku = nie istnieję.

Proszę o zgodę na publikację choć kilku zdjęć, dwóch, trzech... to nie musi być cała sesja... to może być ujęcie na którym nie widać buzi, to może być ujęcie detalu z którego nikt Was nie rozpozna... to może być portret a zdjęcia bardziej intymne zostaną tylko Wasze....

Właściwie zawsze zgodę otrzymuję. Z uśmiechem i zrozumieniem, że to dla mnie ważne.

Jednak świetnie rozumiem, gdy zgody nie otrzymam... i właściwie każdy ma swój powód :)
Ale ostatnio miała sytuację której nie zrozumiem, właściwie nawet nie próbuję...
Dwa razy czytałam tę wiadomość, zanim do mnie dotarło co czytam... potem jeszcze ze dwa... ale to dlatego, że jechałam akurat autem i czytałam na czerwonym świetle...

- Asiu, otrzymałam zdjęcia, ale te w formie elektronicznej wszystkie mają Twoje nazwisko, a jakbym chciała opublikować i gdzieś je zamieścić, to wszyscy będą wiedzieli gdzie te zdjęcia robiłam, a nie chciałabym by tak było.... czy to standard?

- Duże pliki nie mają nazwiska. Małe pliki te do umieszczania w sieci mają znak wodny, są podpisane. Taki standard.

- A ok.

Czyli nie, że nie chce umieszczać w sieci zdjęć ze względu na pracę. Nie chce by ktoś wiedział, że robiłam zdjęcia u Ciebie...


Eeeeee.... no ok. Świat nie przestanie mnie zadziwiać. I tak pozytywnie i tak nie całkiem.

Dobrego weekendu.






sobota, 9 lutego 2019

Prezent na 18 urodziny

Tak naprawdę każdy z nas lubi dostawać prezenty...
Tak naprawdę ja oprócz otrzymywania uwielbiam dawać prezenty...

Czy sesja zdjęciowa może być prezentem? Kiedy taka sesja zdjęciowa jest dobrym prezentem? Dlaczego czasami prezenty bywają nieudane?

Zastanwialiście się zapewne nie raz, jaki prezent kupić żonie... córce... siostrze... przyjaciółce.
Jeśli zdecydujecie się na zakup sesji zdjęciowej na prezent, dobrze słuchajcie czy obdarowywana osoba chce taki właśnie prezent dostać... Jeśli chcecie by była to niespodzianka, podpytajcie przyjaciółki żony czy o takiej sesji marzy... słuchajcie i miejcie uszy i oczy szeroko otwarte.

Bo nie ma nic gorszego niż nieudany prezent, niż niespodzianka która nie sprawia radości a panikę i rozczarowanie.
Bo nie ma nic gorszego dla fotografa niż robienie zdjęć osobie która wcale nie chce tych zdjęć robić... która już na wstępniej rozmowie jest nastawiona cała na nie i najchętniej tę swoją prezentową sesję wymieniłaby nawet na 4 worki karmy dla kota...

Mam na koncie kilka takich sesji...
Mam na koncie sesje które wyszły pięknie, bo udało mi się daną kobietę przekonać że damy radę stworzyć coś wyjątkowego...

Ale było też tak...

"dzień dobry, otrzymałam sesję w prezencie, kobiecą, ale ja tak nie lubię się na zdjęciach, czy mogłabym tę kobiecą sesję zamienić na rodzinną"

"dzień dobry, miałam schudnąć do sesji, bo dostałam ją w prezencie pół roku temu, ale mi się nie udało... przesuńmy jeszcze o 3 miesiące termin vouchera... albo nie, w sumie to pewnie i tak nie dam rady schudnąć... lepiej się czułam te kilkanaście kilo temu... odchudzisz mnie w photoshopie?... no dobra i tak się nie lubię na zdjęciach, a teraz jestem jeszcze gruba"

"dziękuję za zdjęcia i sesję, ale nie ma w nich nic spektakularnego"... zdjęcia od dwóch lat są u mnie na dysku nie wybrane, bo nie ma w nich nic spektakularnego... ech...

To jest dla mnie bardzo trudne... wkładam w to co robię całe serce i naprawdę oprócz tego, że dostaję za to wynagrodzenie, zadowolenie i radość jaką niosę zdjęciami jest dla mnie bardzo ważna. Nietrafiony prezent to nie tylko rozczarowanie w momencie kiedy przekazujecie voucher. To rozczarowanie trafia rykoszetem również we mnie. Nie chcę nikogo na siłę uszczęśliwiać zdjęciami. Dlatego zawsze jak odbieram telefon i słyszę że sesja ma być prezentem, zawsze pytam, czy osoba która prezent dostanie, o takim prezencie właśnie marzy... żeby nie było rozczarowania, dla wszystkich.


I miałam o czym innym dziś napisać... o tym, że każda kobieta powinna mieć w swoim życiu sesję zdjęciową, która pokaże jej że jest piękna ... i że ma tę moc, która przeniesie góry, że da radę sobie ze wszystkim...

No to o tym następnym razem.

Na zdjęciu Sandra, która otrzymała swój prezent od mamy na 18 urodziny. Prezent przedyskutowany, omówiony i przemyślany. W jego efekcie powstały zdjęcia, które zawisną na ścianach... a do mnie trafiają słowa "o matko ile emocji... zdjęcia super... będę panią polecała innym... to był dla nas wyjątkowy dzień"

Zbliżają się Walentynki i Dzień Kobiet, świetna okazja do obdarowania najbliższej kobiety prezentem w postaci sesji zdjęciowej. Samych trafionych w 10 prezentów dla Wszystkich Was.