Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja kobieca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 stycznia 2021

Nie oceniaj, nie krzywdź.

 Całą sobą tęsknię za fotografowaniem...

Tak dawno ... tyle czasu... od połowy listopada nie miałam aparatu w dłoniach. Najpierw szpital, potem poszpitalna rekonwalescencja a i sugestia, że najlepiej się izolować przed wirusem... Jest styczeń. Moim wentylem bezpieczeństwa ma być projekt 365, jedno zdjęcie dziennie. Codziennik zdjęciowy. Tylko czuję jak fizycznie nie mam w sobie siły by iść na spacer z ciężką lustrzanką... więc zdjęcia powstają przy użyciu telefonu. 

Dziś poczułam jak bardzo tęsknię do fotografii kobiecej. Jak bardzo tęsknię za subtelnością, za grą światła, za pięknem kobiecej buzi i włosów luźno spadających na policzki. Jak bardzo brakuje mi uśmiechu, lekkich rozmów, łez wzruszenia.... Jak bardzo brakuje mi Waszych obaw i strachu... Brakuje mi fotografowania tak bardzo. 

Kilka dni temu przeczytałam u jednej z dziewczyn, które fotografują.:

"Rozpoczynając przygodę fotograficzną, próbowałam wielu typów fotografii, także fotografii buduarowej. Jednak bardzo pożałowałam tej decyzji, bo kobieta wcale nie czuje się lepiej po takiej sesji, to nie prawda, że nabiera pewności siebie i przestaje mieć kompleksy!

Ma je takie same jak przedtem, tylko ego na chwilę jest napompowane jak balonik, po retuszu w photoshopie. Widzi teoretycznie obraz, który odpowiada jej bodźcom wzrokowym, ale czy tam w środku czuje się spełniona i kobieca, czy jednak jej serce nadal woła o miłość do samej siebie, której ni jak nie da się zastąpić kawałkiem fotografii."
 
Potrzebowałam kilku dni by poukładać to w sobie. 
Czy żadnej z nas taka bardzo osobista sesja buduarowa nie odbudowała skrzydeł?
Czy żadna z nas nie spojrzała na siebie łagodniej, mniej krytycznie?
Czy żadnej z nas nie zakiełkowało w sercu ziarenko miłości do siebie samej?
 
Z różnych pobudek decydujemy się na taką sesję. Różne pobudki nami kierują. Na różnych życiowych zakrętach lub prostych jesteśmy. Świat nie jest czarno biały. Nie jest tak, że każda sesja zdjęciowa odbuduje naszą pewność siebie... zresztą przecież każdy wie, że nie da się sesją odbudować wszystkiego... że pewność siebie buduje się poprzez różne działania, a sesja zdjęciowa może być jedną ze składowych. Nie jest jednak też tak, że sesja zdjęciowa to maksymalny retusz w photoshopie i podbudowywanie ego czy dmuchanie balonika. Jest mnóstwo rzeczy po środku. W moim odczuciu bardzo krzywdząca jest ta wypowiedź, dla kobiet które zrobiły sobie taką sesję. Czytają i myślą sobie - jestem zapatrzoną w siebie egocentryczką, która podbudowała swoje ego robiąc sobie piękną fotograficzną sesję... Jeśli kobieta nie jest pewna siebie, a taka sesja miała jej pewność siebie podbudować to wypowiedzi o próżnością ją krzywdzą. I taka kobieta, schowa swoje zrobione i uwielbiane wcześniej zdjęcia, do szuflady... i będzie wstydziła się swojej próżności.

Podstawą wszystkiego jest nie ocenianie. Zachowajmy dla siebie swoją osądy. Pomyślmy, że każdy ma prawo do własnych wyborów. I prawo do tego by samej poczuć czy taka sesja zdjęciowa to jest element który pomoże, da motywację, kopa, uśmiech... Dla jednego uśmiechu warto jest sobie taką sesję zafundować.
 
Ja sama miałam dwie takie sesje zdjęciowe. 
A jak wyzdrowieję, zrobię sobie trzecią. Bo wiem ile dają radości takie zdjęcia. A będę potrzebowała odbudowania w sobie poczucia kobiecości.
 
Chciałabym byś podzieliła się swoją opinią na ten temat. Byś napisała do mnie. Jeśli miałaś taką sesję u mnie właśnie, jeśli miałaś taką sesję u innego fotografa... jeśli masz ochotę podzielić się swoimi odczuciami, co taka sesja Ci dała.... będę pełna wdzięczności za Twoją wiadomość. 
 



sobota, 2 listopada 2019

Makijaż

Wczoraj Kamila spytała - dlaczego Twoim zdaniem moje makijaże są dobre, czym się wyróżniają?
Myślałam co napisać...

Makijaż do sesji jest ważny, do sesji kobiecej, buduarowej wyjątkowo ważny...
I wyjątkowo ważne jest, by makijaż był widoczny, ale był uzupełnieniem kobiecej urody a nie maską.
Kiedy wykonuję zdjęcia w bieliźnie, delikatnej scenerii łóżkowej, w subtelnych koronkach, delikatnych szlafroczkach, miękkich sweterkach zdjęcia mają być właśnie takie - subtelne, delikatne, miękkie. Makijaż jako uzupełnienie powinien być miękki, subtelny, delikatny... i takie właśnie są makijaże Kamili. Idealnie podkreślają urodę ale nie grają pierwszych skrzypiec. Idealnie zakrywają mankamenty skóry, pięknie podkreślają tęczówkę oka, idealnie modelują owal twarzy nie sprawiając wrażenia ciężkich szarofioletowych plam.

Moda na mocny makijaż, mocne modelowanie, błysk, kontur, podkreślanie ust... myślę, że można się w nich świetnie czuć, świetnie prezentować na impresie Sylwestrowej... ale nie na buduarowej sesji w moim wykonaniu. Może być to świetny makijaż na sesji z mocnym światłem studyjnym... może... jeśli Kamila czasami chce użyć błysku, robi to na tyle dyskretnie bym nie musiała potem się wkurzać że mam na twarzy szare plamy, fioletowe kości policzkowe...

Dla mnie atutem makijażu w wykonaniu Kamili to podkreślanie urody a nie tworzenie maski... i dobieranie jego kolorystyki do urody, do koloru oczu... to jak pięknie potrafi wydobyć kolor oczu używając odpowiednich cieni... zachwyca mnie za każdym razem.

Ostatni tekst, który do mnie dotarł w jednej z rozmów:
 "z mojego doświadczenia wynika, że makijaż należy dobrać do ubrań, w których będę na sesji"
...
a z mojego doświadczenia wynika, że makijaż należy dobierać do urody osoby malowanej.

Dlatego Kamila maluje do moich sesji (tak jak wcześniej malowała Emilka i Ekaterina), bo potrafi to zrobić tak, że zapiera dech w piersiach... bo jest tak pięknie wydobyte to co w kobiecej buzi najpiękniejsze.






czwartek, 6 czerwca 2019

Wasze historie

Dziś był niezwykły dzień... dzień pełen niezwykłych historii... czasami myślę sobie, że moja praca nie polega tylko na fotografowaniu... polega na słuchaniu, zrozumieniu, wsparciu... czasami słucham i mam łzy w oczach, czasami na policzkach.... czasami historia zostaje ze mną na krócej czasami na dłużej... te zdjęcia które powstają na sesji, to nie tylko zdjęcia to także uwolnienie Was od tego co boli, co gdzieś tkwi jak zadra... wyrzucacie z siebie, a ja jestem, słucham, słucham i robię zdjęcia... i słucham,,,

Dziś usłyszałam historię pięknej dziewczyny oszukiwanej przez faceta, który prowadził podwójne życie... a może potrójne... przepięknej i mądrej dziewczyny, która była tą trzecią... bo była narzeczona i była ona, która o narzeczonej nie wiedziała... a potem nie wiedziała, że nie była tylko ona i nie tylko narzeczona.... 

Wróciłam do domu, pomyślałam że skoszę trawnik bo zbierało się na burzę... w głowie cały czas miałam historię z porannej sesji... potrzebowałam pobyć sama ze sobą i trawnikiem ...

Zanim podłączyłam kosiarkę do zasilania, odczytałam wiadomość, która wpadła do mojej skrzynki chwilę wcześniej... kilka zdań, kilkanaście zdań... od dziewczyny, która była tą trzecią, i która dowiedziała się o tym przeglądając moje zdjęcia ... Zdjęcia, które zmieniły jej życie... Dwie bliźniacze historie tego samego dnia... aż niesamowite.

Tak to się dzieje, że nie jestem tylko Waszym fotografem... ale jestem osobą,  której zostawiacie kawałek siebie...zostawiacie mi kawałek Waszej historii  i bardzo Wam dziękuję że jesteście ... Dziękuję, za każdą łzę, uśmiech, za każdą przegadaną godzinę, za emocje... Mam głęboką nadzieję, że pomagam Wam słuchając.... i że te zdjęcia to nie tylko pusta fotografia, ale terapia która pomaga Wam spojrzeć na siebie łaskawiej i załatać te dziury w duszy, które powstają kiedy ktoś Was skrzywdzi.... 

Dziękuję za Was



piątek, 22 marca 2019

Mieć studio czy nie mieć studia

Jak co roku dzień moich urodzin to jakiś przełom.... 28 lutego, odeszłam z pracy w korporacji, 28 lutego złożyłam pozew rozwodowy... 28 lutego mój dom przestał być moim studiem... 28 luty to dla mnie wyjątkowy dzień, bo dla mnie nowy rok nie zaczyna się 1 stycznia, dla mnie nowy rok zaczyna się 28 lutego... kończy się stary i zaczyna nowy...

W tym roku 28 luty przyniósł mi nowe miejsce do fotografowania. Dziś jeśli umawiacie się do mnie na zdjęcia, podaję nowy adres.... już nie biegam z odkurzaczem w ostatniej chwili, nie składam rozstawionego prania na suszarce, nie zbieram w pośpiechu porozkładanych wszędzie rzeczy dzieciaków.... i nie zamykam psa w łazience.... Teraz robię makijaż, ubieram się całkiem do ludzi i wychodzę do pracy... po drodze kupuję coś w sklepie na drugie śniadanie, wpadam wysłać paczki in postem, po drodze dzwonię w kilka miejsc ... i jadę do mojego studia...

To niezwykłe miejsce... tworzymy je wspólnie... mamy miejsce, gdzie na piętrze można zrobić rzęsy u Ani, paznokcie u Sylwii, gdzie pięknie do sesji umaluje i uczesze Kama... miejsce gdzie króluje śmiech, zapach kawy, płomień zapalonych świec i widok świeżych kwiatów w wazonach...
Odnalazłam tu swoje królestwo.... to tu teraz powstają moje najukochańsze sesje kobiece.... to tu teraz słucham Waszych historii, to tu rozumiem, szanuję i daję Wam pełną uwagę... i zamykam Wasze piękno w kadrach... Powierzchnia Robocza, moje studio to jej część...

Warto marzyć.. warto marzenia realizować... warto iść zaplanowaną drogą, do przodu, z radością i uśmiechem... i dziękuję mojemu ex mężowi, za to że kiedyś, kiedy będąc na wychowawczym zamarzyłam o lustrzance, po prostu mi ją kupił. Być może gdyby nie ta jedna mała rzecz, nigdy nie odkryłabym tego co mam w duszy... i nigdy nie usłyszałabym od nikogo - zdjęcia które mi zrobiłaś, zmieniły całkowicie moje życie.